Jaka straszna miłość

mała śmierć

Hokus-pokus, czary mary, twoja stara to twój stary. Niby niewinna wyliczanka, a ciary na plecach. Bo choć stara przedstawia freestyle na capslocku, to jednak stanowi pół biedy. Za to stary: nędza sto procent. Dużo większe ego. Od tego. I owego. 

Jednak coś w tym powiedzonku tkwi, bo każdego dnia, w mozole okrutnym pół biedy ciągnie w stronę nędzy i z całych sił pracuje nad tym, by się do tej „doskonałości” upodobnić. 

Ojciec bije Zuzię. Nie pozwala zjeść obiadu. Matka o tym wie, ale nic nie może, bo „go kocha”.

Zuzia. Noemi Susenbach.