Wiesz, kto zabił?

Narzędzie zbrodni

Przed wyjazdem na szkolenie MR starannie się ogolił. Użył wody toaletowej marki wyszukanej. Jak na towarzystwo kolegów inżynierów – zbyt wyszukanej. Tak przynajmniej oceniła Noe, znajdując to podejrzanym.

– Masz coś jeszcze? – gorączkowo spytał Ziazio.

– Nic. Absolutnie nic. Poza tym, że DR MO zmyśla.

Rozmawiali pośpiesznie korzystając z nieobecności Parzyciela oraz z tego, że kręcący się po sklepie, dziwnie marudny i niechętny do płacenia klient wyszedł pogadać przez telefon.

– Wiesz, kto zabił?

Spojrzała mu w oczy z czystą ciekawością. Pochylił się, aby nikt poza nią nie słyszał jego słów. I szepnął. Noe odskoczyła i z wyrzutem krzyknęła:

– Czemu mi to powiedziałeś?!

Jej żal był jednak udawany. Wiedziała, że Ziazio się myli.

Albo kłamie.

Wiesz, kto zabił? Noemi Susenbach

Parzyciel

Narzędzie zbrodni

Dostęp do wiedzy jest z natury szczelnie tarasowany. Wszystko umyka, zmienia się i chwieje przy najmniejszym podmuchu wiatru emocji. Aby ustalić cokolwiek, należy go oddzielić od danych. Zadanie jest niewykonalne, gdy obserwowany obiekt składa się TYLKO z tego wichru. I nie jest to bynajmniej najmniejszy podmuch.

Gdy inżynier bawi w Gniewie, Noe odwiedza Ziazia w monopolowym. Chce z nim porozmawiać sam na sam o tym, co się dzieje. Podzielić się obawą? Dowiedzieć się czegoś więcej? A może…?

Ma nową fryzurę, co nie uchodzi uwadze przypadkowo napotkanej Les: – Ta grzyweczka, oj, sweety!

Ziazio wita ją serdecznie, jednak z dystansem. Jego zachowanie zdradza niepewność. Do wysokich pucharów nalewa czerwone wino. Dziś nie pogadają. W monopolowym jest ktoś jeszcze. Ma oczy czarne jak smoła i zna się na kawie z Konga. Opowiada rzeczy, o których Noe nie ma pojęcia. Zostawia zaproszenie i zapach palonych ziaren.

To Parzyciel.

Parzyciel. Noemi Susenbach

Agent

Narzędzie zbrodni

W zadaniu chodzi też o to, że trzeba się ukrywać.

Takie są założenia.

To trochę jak w telegrze o nazwie Agent. Jest jakiś jeden. Który się ukrywa. Albo w przeciwieństwie do reszty: się nie ukrywa! Rodzaj męski jest to czystym przypadkiem. Agentem może być Agentka. I to jest wysoce prawdopodobnie.

Ziazio pracuje, rzecz jasna: w alkoholowym. Dużo wkłada w mit i etos tego zawodu, wciąż jednak nie może go zmienić w żeglarstwo. Ale stara się. Bardzo się stara.

Ma tych bab bez liku. Rzucanie w niego podejrzeniami jest zbyteczne. Ale. Najciemniej pod latarnią. Skreślić go: nierozsądnie.

MR. Podejrzany jest tak podejrzany, że to się w głowie nie mieści. Jednocześnie nieskazitelna reputacja. Ale. Najciemniej pod latarnią. Najczarniej w środku Słońca.

***

Rudowłosa DR MO idzie pospiesznie przez katowicki trotuar. Stuka obcasami. Niech mnie szlag, myśli, za ciasne te buty. Za piętnaście minut ma się spotkać z MR. On coś od niej chce.

W restauracji zdejmie buty.

Agent. Noemi Susenbach

Ziazio

Narzędzie zbrodni

… a raczej od niego.

Obecność drugiego mężczyzny stwierdzono jako pierwszą. Pierwszą: znaczy jeszcze przed Dr MO. Chyba. Założenia projektu są takie, że trzeba ich szukać. Właściwie nic nie wiadomo na pewno. Tymczasem warto przytoczyć dane, aby nieco ten rudowłosy miraż rozwiać.

Ziazio

Facet przyjaciel. Jowialny, serdeczny, kawał chłopa. Kobiety wieszają się na nim jak wiśnie, a on żadnej nie strąca. Nazywany niegdyś Królem Grzybów, co w języku fachowym oznacza profesję. Gdyby w Sèvres pod Paryżem leżał wzorzec imprezy – byłby nim Ziazio. Po grzybach.

Dr MO.

Włosy rude farbowane, ewentualnie każde inne. Wiek średni i NIEWAŻNY. Zawód: pisarka. I to jest ważne. Od kilku lat tworzy maszynowo kolejne kryminały, z zacięciem bardziej ku karierze niż wartości. Ma męża. Podobno jest z nim „kwita”.

MR.

Pełen ogłady, ma jednocześnie w sobie coś „pierwotnego”. Niezależny finansowo, dumny i małomówny inżynier, który spędza bardzo dużo czasu w internecie. Tą drogą poznał już wiele kobiet. Interesują go jednostki wykształcone, bystre, najlepiej… pisarki.

Noe

Brak danych.

Narzędzie zbrodni. Noemi Susenbach