ku-klux-klan

Narzędzie zbrodni

Grzyby też. Tylko nie te, bo po tych, owszem, jest trip, ale jednostronny. One przez las idą i straszą, jak rasowy ku-klux-klan

Profesor Lugosi czyta w internecie, że Noe walczy z kacem i nie ma co palić. Należy w tym miejscu zaznaczyć, że mamy do czynienia z profesjonalizmem. Oprócz sprawowania urzędu prezeski instytutu, Bella jest przede wszystkim lekarzem. Niezwykle empatycznym. Posiadającym kartę kodów do absolutnie wszystkich laboratoriów produkujących absolutnie każdą substancję*.

Postanawia złamać prawo. 

W tym samym czasie anonimowy sprawca zostawia w okolicy zamieszkania Noe rysunek sporządzony farbą w sprayu. Jest to zawiły znak przedstawiający COŚ, co autor rysunku tytułuje: kwas. Obok ten sam charakter pisma wyjaśnia rzecz za pomocą trzech liter, z których pierwsza to L, a ostatnia: D. Środkowa litera wygląda jak wąż i stanowi klamrę spinającą dzieło, które w myśl fraktalizacji jest jednym wielkim, splątanym wężowidłem. 

Bella Lugosi o tym nie wie. Niewiedza to nie tylko brakujący element, to cały łańcuch błędów. Ona nie tylko nie wie, kto. Ona nie ma pojęcia, że w ogóle… 

ku-klux-klan. Noemi Susenbach

*oprócz kulek szczęścia.

Blog Noe

Narzędzie zbrodni

Noe jest artystką. Pisze od dziecka. Trudno określić gatunek literatury, który uprawia. Wiadomo tylko, że jej twórczość wiąże się z pewnym ryzykiem.

Karierę zaczyna od bloga. Ma wiernego czytelnika, młodego mężczyznę o imieniu Dawid.

Dawid wkrótce popełni samobójstwo.

W tekstach wydaje się bezwględna. Pisze dla feministycznej gazety. Publikuje siedem książek. Gdy się staje rozpoznawalna, zmienia nazwisko. I imię, rzecz jasna. Po czym zaczyna malować.

Jej obrazy przedstawiają śmierć, piekło, szatana oraz narzędzia wymyślnych zbrodni. Podkreśla krzywdę kobiet. Zapowiada rewanż. Kreskę ma psychopatyczną o stalowym lśnieniu.

Wszystko to, skrzętnie zanotowane w aktach, leży na biurku profesor Lugosi. Warto odrobić lekcje, uśmiecha się Bella.

Znalazła w sieci blog Noe.

https://nemezis.me

Szpilki

Narzędzie zbrodni

Co jest istotą tego fetyszu? Tajemnica. Nikt o zdrowych zmysłach w nich nie chodzi. Tymczasem DR MO w nich chodzi, a nawet: pędzi po katowickim trotuarze. I przeklina w duchu na czym świat stoi. A nieświadoma, co ów fetysz oznacza na MR, mało tego – co dla niego stanowi zsunięcie szpilek pod stołem – planuje to właśnie!

W umysłach mężczyzn skrywają się demony. Tymczasem wprawna pisarka kryminałów DR MO zakłada na spotkanie z mężczyzną szpilki. Pijące.

Garnizonowa grupa kliniczno-informatyczna bada tę sprawę. Czy to jakiś niepojęty fortel? Czy po prostu zwykłe babskie roztargnienie?

– Czemu babskie?! – oburza się profesor Lugosi, przewodnicząca zespołu. To od jej inicjałów przyjęto nazwę grupy, której całkowite rozwinięcie brzmi: Bella Lugosi Is Not Dead. Powszechnie używany jest jednak skrót: BLIND.

Zatem, czy BLIND ujrzy odpowiedzi na szereg masowo pojawiających się pytań? Czy wreszcie dostrzeże niebagatelny fakt (już zauważony przez pilnie strzegącą swojego umysłu Noe), że wraz ze zniknięciem inżyniera, zniknęło również narzędzie zbrodni?

Szpilki. Noemi Susenbach

Wiesz, kto zabił?

Narzędzie zbrodni

Przed wyjazdem na szkolenie MR starannie się ogolił. Użył wody toaletowej marki wyszukanej. Jak na towarzystwo kolegów inżynierów – zbyt wyszukanej. Tak przynajmniej oceniła Noe, znajdując to podejrzanym.

– Masz coś jeszcze? – gorączkowo spytał Ziazio.

– Nic. Absolutnie nic. Poza tym, że DR MO zmyśla.

Rozmawiali pośpiesznie korzystając z nieobecności Parzyciela oraz z tego, że kręcący się po sklepie, dziwnie marudny i niechętny do płacenia klient wyszedł pogadać przez telefon.

– Wiesz, kto zabił?

Spojrzała mu w oczy z czystą ciekawością. Pochylił się, aby nikt poza nią nie słyszał jego słów. I szepnął. Noe odskoczyła i z wyrzutem krzyknęła:

– Czemu mi to powiedziałeś?!

Jej żal był jednak udawany. Wiedziała, że Ziazio się myli.

Albo kłamie.

Wiesz, kto zabił? Noemi Susenbach

Monopolowy

Narzędzie zbrodni

– Wszystko, tylko nie on! – wrzasnęła w myślach Noe. I jest to jedyna informacja, którą udało się wydrzeć. Zawdzięczamy ją kliniczno-informatycznej grupie naukowców biorących udział w eksperymencie. Laboratorium znajduje się na terenie Garnizonu*. Wiadomo, że są tam lekarze. Z najnowszych doniesień: chirurdzy. Grupa zawodowa, która wykazała satysfakcjonującą liczbę punktów przy testach psychopatycznych.

To oni mają szansę opracować program czytający w myślach. I to w takich meandrach, jak umysł Noe, który nie uległ absolutnie żadnej manipulacji przy żadnych testach i jako jedyny zakwalifikował się do eksperymentu. W charakterze misji.

Misji dla jedynej.

I teraz wyselekcjonowana grupa bystrzaków goni ten umysł i właśnie dziś otwiera szampana, bo oto zabłysła gwiazda na czarnym niebie: udało się wychwycić jedno zdanie.

Gdybym była Noe, posłałabym rozbawionego całusa. Aleście się dowiedzieli… Niemniej, trzeba przyznać, początki są zwykle skromne, ich siłą jest raczej samo ich istnienie.

Monopolowy. Noemi Susenbach

* tam, gdzie monopolowy.

Parzyciel

Narzędzie zbrodni

Dostęp do wiedzy jest z natury szczelnie tarasowany. Wszystko umyka, zmienia się i chwieje przy najmniejszym podmuchu wiatru emocji. Aby ustalić cokolwiek, należy go oddzielić od danych. Zadanie jest niewykonalne, gdy obserwowany obiekt składa się TYLKO z tego wichru. I nie jest to bynajmniej najmniejszy podmuch.

Gdy inżynier bawi w Gniewie, Noe odwiedza Ziazia w monopolowym. Chce z nim porozmawiać sam na sam o tym, co się dzieje. Podzielić się obawą? Dowiedzieć się czegoś więcej? A może…?

Ma nową fryzurę, co nie uchodzi uwadze przypadkowo napotkanej Les: – Ta grzyweczka, oj, sweety!

Ziazio wita ją serdecznie, jednak z dystansem. Jego zachowanie zdradza niepewność. Do wysokich pucharów nalewa czerwone wino. Dziś nie pogadają. W monopolowym jest ktoś jeszcze. Ma oczy czarne jak smoła i zna się na kawie z Konga. Opowiada rzeczy, o których Noe nie ma pojęcia. Zostawia zaproszenie i zapach palonych ziaren.

To Parzyciel.

Parzyciel. Noemi Susenbach

Agent

Narzędzie zbrodni

W zadaniu chodzi też o to, że trzeba się ukrywać.

Takie są założenia.

To trochę jak w telegrze o nazwie Agent. Jest jakiś jeden. Który się ukrywa. Albo w przeciwieństwie do reszty: się nie ukrywa! Rodzaj męski jest to czystym przypadkiem. Agentem może być Agentka. I to jest wysoce prawdopodobnie.

Ziazio pracuje, rzecz jasna: w alkoholowym. Dużo wkłada w mit i etos tego zawodu, wciąż jednak nie może go zmienić w żeglarstwo. Ale stara się. Bardzo się stara.

Ma tych bab bez liku. Rzucanie w niego podejrzeniami jest zbyteczne. Ale. Najciemniej pod latarnią. Skreślić go: nierozsądnie.

MR. Podejrzany jest tak podejrzany, że to się w głowie nie mieści. Jednocześnie nieskazitelna reputacja. Ale. Najciemniej pod latarnią. Najczarniej w środku Słońca.

***

Rudowłosa DR MO idzie pospiesznie przez katowicki trotuar. Stuka obcasami. Niech mnie szlag, myśli, za ciasne te buty. Za piętnaście minut ma się spotkać z MR. On coś od niej chce.

W restauracji zdejmie buty.

Agent. Noemi Susenbach

Gniew

Narzędzie zbrodni

MR dostał zadanie. Szkolenie dla inżynierów w miejscowości o interesującej nazwie: Gniew.

Paradoksalnie, w kwestii nomen omen, opisywana przez pomorskie miasto emocja była mu obca przez całe życie. MR jest jednak dobrze poinformowany. Dużo czyta, orientuje się w świecie, jak wiemy – przez większość wolnego czasu. Dawno już się dowiedział, że według psychologów (a zatem specjalistów!) wyparta emocja nigdzie nie przepada. Można jej nie okazywać, owszem.

Do czasu.

Gniew gromadzi się w czeluściach i zakamarkach.

Wzbiera.

Nabiera mocy.

Dostaje rytmu.

I teraz. Wszystko. Zależy.

Jaki rodzaj ujścia gniewu upodoba sobie MR?

Gniew. Noemi Susenbach

Ziazio

Narzędzie zbrodni

… a raczej od niego.

Obecność drugiego mężczyzny stwierdzono jako pierwszą. Pierwszą: znaczy jeszcze przed Dr MO. Chyba. Założenia projektu są takie, że trzeba ich szukać. Właściwie nic nie wiadomo na pewno. Tymczasem warto przytoczyć dane, aby nieco ten rudowłosy miraż rozwiać.

Ziazio

Facet przyjaciel. Jowialny, serdeczny, kawał chłopa. Kobiety wieszają się na nim jak wiśnie, a on żadnej nie strąca. Nazywany niegdyś Królem Grzybów, co w języku fachowym oznacza profesję. Gdyby w Sèvres pod Paryżem leżał wzorzec imprezy – byłby nim Ziazio. Po grzybach.

Dr MO.

Włosy rude farbowane, ewentualnie każde inne. Wiek średni i NIEWAŻNY. Zawód: pisarka. I to jest ważne. Od kilku lat tworzy maszynowo kolejne kryminały, z zacięciem bardziej ku karierze niż wartości. Ma męża. Podobno jest z nim „kwita”.

MR.

Pełen ogłady, ma jednocześnie w sobie coś „pierwotnego”. Niezależny finansowo, dumny i małomówny inżynier, który spędza bardzo dużo czasu w internecie. Tą drogą poznał już wiele kobiet. Interesują go jednostki wykształcone, bystre, najlepiej… pisarki.

Noe

Brak danych.

Narzędzie zbrodni. Noemi Susenbach

Dr MO

Narzędzie zbrodni

Miejsce zdarzenia: Ocean.

Narzędzie zbrodni:

?

Pisanie książki jest jak zwijanie nitki w kłębek. Tylko na początku wiesz, gdzie jest początek. Z życiem podobnie. Nikt nie pamięta, jak to się zaczęło. Wiadomo tylko, że wyszło z wody. Z oceanu…

A kiedy się skończyło?

Robię opis do naukowego eksperymentu. O pracy dowiedziałam się dwa dni temu. Zaczynam dziś. Siadam więc do pisania. Budzę małe życie kronikarza notującego dzieje doświadczenia o charakterze, jak zdążyłam ustalić, psychologicznym.

Teza eksperymentu jest ukryta, dane mam odbierać na bieżąco.

Zadanie ma być wykonane bez żadnych emocji.

Sprawa jest ściśle tajna.

W eksperymencie biorą udział kobieta i mężczyzna. Ona ma na imię: Noe.

On to MR.

Jest jeszcze jedna kobieta. Rudowłosa. To Dr MO. I to chyba od niej zaczyna się ten kłębek…

Un bacio per la strada. Noemi Susenbach